Start
LIST BISKUPA ELBLĄSKIEGO Z OKAZJI TYGODNIA MODLITW O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN PDF Drukuj
Wpisany przez Redaktor   
poniedziałek, 22 stycznia 2018 21:10

List biskupa elbląskiego z okazji Tygodnia Modlitw

o Jedność Chrześcijan 2018

Drodzy Siostry i Bracia dzięki wierze w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela każdego człowieka i Zbawiciela świata,

Drodzy Chrześcijanie, związani z Kościołem rzymskokatolickim diecezji elbląskiej,

Od Niniwy do Aleppo

W Piśmie Świętym Starego Testamentu znajduje się opowiadanie o proroku Jonaszu i o Niniwie, dużym mieście starożytnym. Wiele miast, ważnych kiedyś, kwitnących i bogatych, przestało istnieć. Zostały zburzone podczas wojen.

Wojny uderzają przede wszystkim w ludzi, należących do wszystkich grup wiekowych, bez wyjątku. Przynoszą śmierć, cierpienie, nędzę oraz przemoc.


Współcześnie, miastem które w dużej mierze przestało istnieć, jest syryjskie Aleppo. Zostało zniszczone właściwie na naszych oczach. Relacje telewizyjne i internetowe pokazywały stopniowe wyniszczanie tej bliskowschodniej metropolii. W Aleppo żyły wśród wyznawców islamu wspólnoty chrześcijańskie. Miały długą historię. Były bliskie czasom apostołów. Przez wojnę zostały rozproszone.

Wojny niszczą nie tylko ludzi, ale też ich domy, szkoły, szpitale i wszystko to, co należy do kultury materialnej oraz duchowej. Syryjskie Aleppo stało się współczesnym symbolem zła wojny oraz ideologii, która żywi się wojną.

Ekumenizm wspólnego losu

Od 18 do 25 stycznia trwa w Kościele czas intensywnej modlitwy o jedność chrześcijan. Chrześcijanie są od dawna podzieleni. Podziały trwają od stuleci. Na początku była wrogość, wojny religijne, wzajemna agresja. Dziś występuje nadal niechęć, nieznajomość, albo obojętność. Poszczególne Kościoły chrześcijańskie żyją swoim własnym życiem. Nie potrzebują siebie nawzajem.

Tymczasem wspólne doświadczenie nieszczęścia, jakim jest wojna, czy prześladowania, choćby ze strony skrajnego nurtu islamu, uświadamia nam – wyznawcom Chrystusa, podzielonym i oddalonym od siebie, wspólnotę naszego losu.

Bywa tak, że wspólne doznanie nieszczęścia i cierpienia, pomaga odkrywać ludzkie oraz chrześcijańskie braterstwo. To, co wspólne. Zresztą wcześniej, o tym doświadczeniu jedności, jako wspólnoty losu [W. Kasper], o ekumenizmie rodzącym się w obozach jenieckich i koncentracyjnych pisali teologowie, którzy przeżyli II wojnę światową.

Odkrywanie jedności, odnajdywanie jej, rodzi się czasami nie w dialogu uczonych, ale w dramatycznych okolicznościach życia. Istnieje więc ekumenizm ludzi nauki i ekumenizm duchowy wytrwałej modlitwy. Istnieje też ekumenizm wspólnego losu, a nawet ekumenizm męczenników chrześcijan z różnych Kościołów. Stanęli oni bowiem wobec tego samego prześladowcy, tej samej przemocy i fali zła, jako uczniowie Chrystusa.

Duch Święty woła o jedność

U początku podziałów chrześcijan - leży grzech. U początku procesu zjednoczenia - jest zawsze Boży dar. Sprawcą jedności wśród wyznawców Jezusa jest przede wszystkim Duch Święty. On budzi w nas tęsknotę i pragnienie jedności. Nie pozwala zastygać w samozadowoleniu, ale każe podejmować trud jej poszukiwania. Chodzi tu o jedność w wierze, a także o większą bliskość pomiędzy wspólnotami różnych wyznań. Chrystus bowiem zgromadził dwunastu apostołów i ustanowił jedną społeczność, jeden żywy organizm Kościoła. Stąd podział chrześcijan musi nas boleć i niepokoić.

Abc ekumenicznych postaw

Ekumeniczne nastawienie rozpoczyna się od życzliwego myślenia i mówienia o chrześcijanach z innych Kościołów i wspólnot. Gdy jesteśmy mocno związani z Kościołem, to nie musimy obawiać się, że kontakt z innymi spowoduje utratę naszej katolickiej tożsamości. Poznanie drugiego, innego chrześcijanina, nie musi prowadzić do niemądrej fascynacji nim. Do przejmowania jego poglądów oraz zwyczajów. Poznanie drugiego powinno prowadzić do większej bliskości i przyjaźni. Przy zachowaniu szacunku dla jego odmienności i wierności wobec własnej tradycji.

Ekumenizm nie oznacza też „pozyskiwania drugiego”. Nie prowadzi do transferu wyznaniowego, ale do odkrywania tego, co jest wartościowe i szlachetne w innych społecznościach wyznaniowych.

Dążenie do jedności nie oznacza też wyzbywania się własnych tradycji i religijnych przekonań, czyli szukania najmniejszego wspólnego mianownika. Dobrze rozumiany ekumenizm jest również postawą uszanowania, życzliwości i gotowości do wspólnego działania na rzecz dobra drugich, którzy potrzebują pomocy.

Jezus Chrystus posyła nieustannie swojego Ducha w nasz świat. On pobudza nas do roztropnego przezwyciężania podziałów wśród chrześcijan. Być może, nie mamy na co dzień bezpośredniego kontaktu z wyznawcami Chrystusa, należącymi do innych wspólnot chrześcijańskich. Żyjemy bowiem na ogół w jednolitej większości katolickiej. Jednak kształtowanie naszej świadomości i postaw, a więc duchowości ekumenicznej, jest poważnym zadaniem.

+Jacek Jezierski – biskup elbląski